Tak jak w tytule. Było fajnie, 355kcal, ale jak wróciłam do domu to nie wytrzymałam i wszystko chuj strzelił. Wyszło łącznie 1280 kalorii... Masakra! Ale chodziarz trochę chodziłam, może spaliłam ze 200 kcal :(
Jutro zacznę Alices Diet. I wali mnie to, że mogę być głodna. Do końca wakacji chce osiągnąć maksymalnie 55kg.
Smutno jak cholera. Tęsknię, płaczę.
Krótko i zwięźle, miłego wieczorku Motylki ♥
Czasem wydaje się, że gorzej być nie może a tu nagle okazuje się, że jednak może...
wtorek, 19 sierpnia 2014
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
Podsumowanie
Jestem z siebie dumna! Zrobiłam dzisiaj na rowerze 20km, jak nie więcej! :D spaliłam 940kcal. Jedyny minus jest taki, że zjadłam dzisiaj około 1200kcal. A i tak wynik jest chyba nieco zawyżony.
Byłam u kuzyna na rowerze, nawet babcia powiedziała, że na prawdę trochę schudłam i Pan C. też tak powiedział ^^ w końcu są jakieś efekty! Czuję, że jutro ranon nie będę mogła chodzić, że będę mieć zakwasy.
Podsumowując :
Zjadłam około 1200kcal. Odjąć 940 spalonych, wychodzi 175kcal.
Kolejne 2 osoby powiedziały mi, że schudłam.
Kupiłam wszystkie rzeczy potrzebne do szkoły (przy czym też trochę chodziłam).
Ogólnie jest dobrze, ale gdyby nie to ile zjadłam byłoby jeszcze lepiej :)
Do jutra, chudnijcie ;*
Byłam u kuzyna na rowerze, nawet babcia powiedziała, że na prawdę trochę schudłam i Pan C. też tak powiedział ^^ w końcu są jakieś efekty! Czuję, że jutro ranon nie będę mogła chodzić, że będę mieć zakwasy.
Podsumowując :
Zjadłam około 1200kcal. Odjąć 940 spalonych, wychodzi 175kcal.
Kolejne 2 osoby powiedziały mi, że schudłam.
Kupiłam wszystkie rzeczy potrzebne do szkoły (przy czym też trochę chodziłam).
Ogólnie jest dobrze, ale gdyby nie to ile zjadłam byłoby jeszcze lepiej :)
Do jutra, chudnijcie ;*
Waga spada :)
Hej, hej :)
Okej, zważyłam się. Waga pokazała na początku 57,5 kg. Ważyłam się 3 razy dla pewności. Najpierw było 57,5 kg a po chwili 59,1 kg. Nie rozumiem :( Ale skoro mama powiedziała, że schudłam to jakim cudem mogłam ważyć więcej niż przed wyjazdem? Trzymam się 57,5 kg. Jest dobrze.
18 października mam wesele. Nie wiem czy pójdziemy, ale jeśli już, to chciałabym widzieć tą 4 z przodu.
Na razie nic nie zjadłam, później może. Nie mogę zepsuć tej wagi. Zważę się znów za tydzień w poniedziałek i powiem czy jest coś mniej.
Idę dzisiaj chyba po ostatnie rzeczy do szkoły. Tzn. zeszyty, długopisy, flamastry. No wiecie o co chodzi. I jak tak teraz sobie myślę, to powiem Wam, że nie mam praktycznie z kim iść. Wszystkie najważniejsze dla mnie osoby mieszkają 100 i więcej km ode mnie, heh.
Obiecuję Wam, że jak waga pokaże 53 kg to daję swoje zdjęcie. Będziecie mogli się pośmiać z takiego grubaska, haha :)
Miłego dnia, buziaki :*
Trochę Thinspiracji *O*
Okej, zważyłam się. Waga pokazała na początku 57,5 kg. Ważyłam się 3 razy dla pewności. Najpierw było 57,5 kg a po chwili 59,1 kg. Nie rozumiem :( Ale skoro mama powiedziała, że schudłam to jakim cudem mogłam ważyć więcej niż przed wyjazdem? Trzymam się 57,5 kg. Jest dobrze.
18 października mam wesele. Nie wiem czy pójdziemy, ale jeśli już, to chciałabym widzieć tą 4 z przodu.
Na razie nic nie zjadłam, później może. Nie mogę zepsuć tej wagi. Zważę się znów za tydzień w poniedziałek i powiem czy jest coś mniej.
Idę dzisiaj chyba po ostatnie rzeczy do szkoły. Tzn. zeszyty, długopisy, flamastry. No wiecie o co chodzi. I jak tak teraz sobie myślę, to powiem Wam, że nie mam praktycznie z kim iść. Wszystkie najważniejsze dla mnie osoby mieszkają 100 i więcej km ode mnie, heh.
Obiecuję Wam, że jak waga pokaże 53 kg to daję swoje zdjęcie. Będziecie mogli się pośmiać z takiego grubaska, haha :)
Miłego dnia, buziaki :*
Trochę Thinspiracji *O*
niedziela, 17 sierpnia 2014
Powrót :)
W sumie duuużo by pisać... Wróciłam dzisiaj z kolonii. Było cudownie, naprawdę. Poznałam tam wspaniałe osoby, w pewnym chłopaku się zakochałam. On ponoć we mnie też. Wczoraj strasznie płakałam, on też. Wszyscy się żegnali, przytulali. Pół drogi w autobusie przepłakałam. Bardzo chciałabym się z nimi jeszcze raz zobaczyć.
Mnie i jego dzieli prawie 300km. Nie wiem co będzie dalej... Jestem totalnie przybita. Dzisiaj rano wyjechałam. Tak bardzo płakał, taki był smutny. Ech :( Szkoda słów.
Nie wiem czy Was to jeszcze interesuje, więc przechodzę do 'konkretów'.
Z wagą chyba lepiej :) Mama powiedziała, że ''Albo mi się wydaje, albo Ada schudła'' (wątpię, hahaha). Jutro rano się zważę. Mało tam jadłam, prawie nic. Dużo chodziliśmy po mieście, trochę zwiedzaliśmy.
Nie wiem co mam więcej napisać, przez te 12 dni tak dużo się wydarzyło. Zapomniałam o byłym, już dla mnie nie istnieje, Kryśka też. Ułożyliśmy nawet o niej piosenkę, ale to kiedy indziej może, bo jest baardzo chamska, hahah XD
Te 12 dni spędziłam dość pozytywnie. Miałam momenty w których chciałam się pociąć, ale zawsze był obok mnie on. Także mogłam się wypłakać, wygadać. Nie osądził mnie od razu.
Jutro nie jem obiadu, kolacji też postaram się nie jeść. Aha, i idę po zeszyty, długopisy itd.
Dobra, podsumowując :
-Prawdopodobnie schudłam
-Zakochałam się (znowuuu....)
-Znów będę codziennie przybita
-Dałam radę 12 dni bez żyletek :)
Do następnej notki, chudego! :)
Mnie i jego dzieli prawie 300km. Nie wiem co będzie dalej... Jestem totalnie przybita. Dzisiaj rano wyjechałam. Tak bardzo płakał, taki był smutny. Ech :( Szkoda słów.
Nie wiem czy Was to jeszcze interesuje, więc przechodzę do 'konkretów'.
Z wagą chyba lepiej :) Mama powiedziała, że ''Albo mi się wydaje, albo Ada schudła'' (wątpię, hahaha). Jutro rano się zważę. Mało tam jadłam, prawie nic. Dużo chodziliśmy po mieście, trochę zwiedzaliśmy.
Nie wiem co mam więcej napisać, przez te 12 dni tak dużo się wydarzyło. Zapomniałam o byłym, już dla mnie nie istnieje, Kryśka też. Ułożyliśmy nawet o niej piosenkę, ale to kiedy indziej może, bo jest baardzo chamska, hahah XD
Te 12 dni spędziłam dość pozytywnie. Miałam momenty w których chciałam się pociąć, ale zawsze był obok mnie on. Także mogłam się wypłakać, wygadać. Nie osądził mnie od razu.
Jutro nie jem obiadu, kolacji też postaram się nie jeść. Aha, i idę po zeszyty, długopisy itd.
Dobra, podsumowując :
-Prawdopodobnie schudłam
-Zakochałam się (znowuuu....)
-Znów będę codziennie przybita
-Dałam radę 12 dni bez żyletek :)
Do następnej notki, chudego! :)
wtorek, 5 sierpnia 2014
Znów nie mogę spać.
I znów nie śpię. Znów mam doła.
On dzisiaj zapytał się, czy chcę z nim być. Mój najlepszy przyjaciel, nie wiem co robić. Spędziliśmy taki fajny dzień.
Waga rano pokazała 58,9kg. Ale mam jeszcze okres, może to się zmieni.
Nie wiem co mam napisać, więc piszę cokolwiek.
"Żyję". W sumie, bardziej pasowałoby słowo : funkcjonuję.
Idę w sumie to dzisiaj do Pana P. Mojego szanownego najlepszego przyjaciela. Będziemy oglądać cały dzień filmy, jeeej.
Ech, płaczę. Bez powodu. Umieram. Boli mnie głowa, totalna pustka.
Deszcz, laptop, depresja i ja. Typowa noc.
Przepraszam, że tak chaotycznie. W prawdzie o niczym,
Dobranoc.
On dzisiaj zapytał się, czy chcę z nim być. Mój najlepszy przyjaciel, nie wiem co robić. Spędziliśmy taki fajny dzień.
Waga rano pokazała 58,9kg. Ale mam jeszcze okres, może to się zmieni.
Nie wiem co mam napisać, więc piszę cokolwiek.
"Żyję". W sumie, bardziej pasowałoby słowo : funkcjonuję.
Idę w sumie to dzisiaj do Pana P. Mojego szanownego najlepszego przyjaciela. Będziemy oglądać cały dzień filmy, jeeej.
Ech, płaczę. Bez powodu. Umieram. Boli mnie głowa, totalna pustka.
Deszcz, laptop, depresja i ja. Typowa noc.
Przepraszam, że tak chaotycznie. W prawdzie o niczym,
Dobranoc.
środa, 30 lipca 2014
Piszę... :))
No hej. Nie wiem czy jest się czym chwalić, nie mam wagi, jestem z rodzicami nad morzem. Zbliża się okres, waga pewnie wzrosła. Ale na szczęście już 6 sierpnia wyjeżdżam na kolonię, więc nikt nie będzie pilnował ile i jak jem.
Nie mam tutaj wagi, ale pewnie jest około 57-58kg, bo jak wspominałam zbliża się okres. Wracam z rodzicami jutro rano, tam do Pana C. a w niedzielę znów wracamy.
Nie miałam również ostatnimi dniami internetu, tak więc nie miałam jak czegokolwiek napisać.
Cóż... Z byłym już chłopakiem dalej mam kontakt, ale boję się, że przez to, jak poznałam jego i moją dobrą koleżankę, któreś z nich się w sobie zakocha. W sumie już go nie kocham, ale zabolałoby mnie, gdyby okazało się, że są razem.
On znów zaczął palić. Bo ja wzięłam jednego 'bucha'. Haha, on pali a ja nie mogę? Niech tylko wrócę to kierunek : Sklep Monopolowy --> Fajki --> Palenie :))
*******************
Pomyślałam, że raz w miesiącu będę podsumować cały miesiąc.
Chodzi mi o np. ile schudłam, czy zwyciężał smutek czy 'radość', czy wydarzyło się coś wartego uwagi. Może wytrwam w tym postanowieniu...
I tutaj mój tatuaż z dzisiaj :)
Całuję, Yuki.
Nie mam tutaj wagi, ale pewnie jest około 57-58kg, bo jak wspominałam zbliża się okres. Wracam z rodzicami jutro rano, tam do Pana C. a w niedzielę znów wracamy.
Nie miałam również ostatnimi dniami internetu, tak więc nie miałam jak czegokolwiek napisać.
Cóż... Z byłym już chłopakiem dalej mam kontakt, ale boję się, że przez to, jak poznałam jego i moją dobrą koleżankę, któreś z nich się w sobie zakocha. W sumie już go nie kocham, ale zabolałoby mnie, gdyby okazało się, że są razem.
On znów zaczął palić. Bo ja wzięłam jednego 'bucha'. Haha, on pali a ja nie mogę? Niech tylko wrócę to kierunek : Sklep Monopolowy --> Fajki --> Palenie :))
*******************
Pomyślałam, że raz w miesiącu będę podsumować cały miesiąc.
Chodzi mi o np. ile schudłam, czy zwyciężał smutek czy 'radość', czy wydarzyło się coś wartego uwagi. Może wytrwam w tym postanowieniu...
I tutaj mój tatuaż z dzisiaj :)
Całuję, Yuki.
sobota, 12 lipca 2014
Chudnę...
Już jestem po przeprowadzce. Mam internet.
Schudłam. Ważę 57,8 kg. Jest lepiej, będzie jeszcze mniej.
Schudłam. Ważę 57,8 kg. Jest lepiej, będzie jeszcze mniej.
BILANS
3 kubki herbaty z małą ilością cukru (odzwyczajam się)
Rozstałam się z chłopakiem. Jestem rozjebana psychicznie. Nie wiem co czuję, czego chcę. A może dalej go kocham? Ech, dam sobie trochę czasu, tydzień, może dwa aż dojdę do wniosku, co zrobiłam i co dalej robić. Nie zdziwię się jak on już nie będzie mi ufał, nie uwierzy, że kocham go. On jest dla mnie najważniejszy. Oddałabym za niego życie, gdyby była taka potrzeba. Na prawdę. Może na razie jesteśmy w jak on to ujął 'Friendzone' ale ja nie wiem co czuję.
Dzisiaj znów płakałam. Pan M. powiedział mu, że to wszystko to moja wina. Boje się też, że jego przyjaciele, z którymi się zakolegowałam mnie zostawią, odwrócą się. Szczególnie przywiązałam się do jednego jego kolegi, ech.
Poznałam kilka dni temu fajnego chłopaka, fajnie mi się z nim rozmawia. Widzę go jako przyjaciela, heh. Pewnie on tez mnie zrani. Jutro mamy się zobaczyć.
Jak wspomniałam, jestem rozjebana psychicznie. Mam ochotę się ciąć, zabić jak nigdy. M. był wielce 'przyjacielem'. Przyjaciele tak się nie zachowują, dotrzymują obietnic.
Cel 1 już prawie osiągnęłam. Jeszce tylko 0,8kg. Dzisiaj nie planuję nic jeść. A jutro nie wiem.
Do końca wakacji będzie 40. Musi być 40. Chcę tą 4 z przodu, heh.
Chudego motylki ;*
niedziela, 6 lipca 2014
Z góry przepraszam.
Na początku przyznam, że się nie ważyłam. Bałam się, dostałam wczoraj okres, więc waga pokazywała by jakieś 1-2 kilo więcej. Ale przysięgam - od razu po okresie się z ważę. Nie wiem czy napiszę tu publicznie, ale na pewno się zważę.
Pan Cezary przyjechał już jakieś 5 dni temu. Ale już na 2 dzień pobytu u nas pojechał z moim tatą i bratem na zawody wędkarskie dla takiej Martynki małej. Wracają dzisiaj. A wiecie jaki jest plus, że Czarek jest? Nie chce mi się przy nim jeść. Nie wiem czemu, może dlatego, że on jest chudszy 2 razy ode mnie. Ale to dobrze.
Jaki mam plan na wakacje z dietą? Od jutra zacząć SGD (zaczyna się w poniedziałki), schudnąć przez te 30 dni jakieś 8-10 kilo. Zważyć się 6 sierpnia (wyjazd na kolonię). Jeśli waga wtedy pokaże 51-54 kilo na koloni robię 3 dni głodówki. Natomiast jeśli z przodu zobaczę cyfrę 4 (co mało możliwe) w ciągu całych dwunastu dni pobytu nad morzem, nie jem więcej nić 500 kcal!
Mam tylko ogromną nadzieję, że jak wyjadę do cioci do Wrocławia nie zepsuję tej diety :( Trzymajcie za mnie kciuki!
Cóż.. to już chyba na tyle. Chudnijcie.
Ooo, 09:09... Nikt pewnie i tak nie myśli, heh.
Całuję, Yuki ♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)





